wtorek, 20 lipca 2010

Na czym polega fotografia w 2010 roku...

Z fotografią studyjną jest jak z gotowaniem. Żeby obiad był smaczny trzeba wymyślić co chcesz zjeść na dziś, potem dobrać świeże składniki oraz pamiętać by nie ominąć żadnego z nich. Odpowiedni sposób i czas przyrządzania potrawy są również bardzo ważne, a na koniec zostaje doprawienie do smaku wg własnych upodobań.

W fotografii studyjnej najpierw trzeba mieć pomysł na zdjęcia, potem dobrać modelkę, która się najlepiej sprawdzi (typ urody, modelce do aktu stawia się inne wymagania niż modelce do portretu). Potem przychodzi czas na stylizację, potrzebne są często jakieś rekwizyty, miejsce etc. Odpowiednio dobrany makijaż podpowie widzowi o co dokładnie chodziło nam w sesji lub po prostu ukryje drobne niedoskonałości skóry modelki. Gdy już wszystko gotowe trzeba się zabrać w końcu za ustawianie modelki, lamp i robienie zdjęć! Odpowiednia ekspozycja nie jest w ani 1% mniej ważna od tego co już wymieniłem. Gdy zdjęcia już zrobimy, trzeba je wywołać, zrobić stykówki (bądź zeskanować), zrobić odbitki.


Natomiast z fotografią studyjną cyfrową (wiem troszkę generalizuję) jest jak z odgrzewaniem gotowych mrożonek. Idziemy do sklepu, kupujemy, przychodzimy do domu, odgrzewamy, jemy, wyrzucamy śmieci i gotowe. Dlaczego? Ponieważ nie każdy fotograf cyfrowy (praktycznie nie wielu np. Annie Lebovitz). Nie spędzi 2 min dłużej nad sensownym ustawieniem lamp i nie zmierzy dobrze ekspozycji bo może zrobić sobie 10 zdjęć i potem na kompie obrobi. Nie odsunie modelki od tła na tyle by go nie było widać bo może je usunąć obrabiając zdjęcie itp. itd.
Taki fotograficzny obiad na szybko nigdy nie będzie smakował tak dobrze jak ten pieczołowicie i starannie przygotowany...

Zapraszam zresztą do oglądania zdjęć (na które wpadłem dziś zupełnym przypadkiem )



5 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Nie do końca zgadzam się z Tobą, oczywiście ja też jestem zwolenniczką pracy na aparatach analogowych, ale nie można twierdzić, że ci którzy pracują na aparatach cyfrowych mniej się przykładają do samego przygotowania sesji.
    Musimy odróżnić fotografa amatora od fotografa zawodowego.
    Fotograf amator działający na analogu dużo bardziej i dużo staranniej przygotuje się do sesji niż amator działający na cyfrze.
    Aczkolwiek znam kilku fotografów zawodowych i tak samo dużą wagę przykładają do przygotowania jak i do samego zdjęcia. Mają pomocników stylistów, wizażystów, fryzjerów, asystentów ich zdjęcia są ich wizytówką więc dbają o wysoką jakość zdjęcia.
    Aczkolwiek sam tekst który napisałeś bardzo mi się podoba, genialne porównanie :) No i w kwestii fotografa amatora zgadzam się w 100% z tym co napisałeś ;)
    Pozdrawiam

    PS. Pierwszy post usunęłam bo wkradł mi się błąd ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. profesjonaliści mają w nawyku dbanie o każdy szczegół ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Czy szanowny autor widzial ostatnie dokonania Annie Lebovitz? Kalendarz Lavazza na ten przyklad? Wlasnie ja wzialbym tutaj jako przyklad "cyfrowego zepsucia".

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. ja uznaję głównie poprzednie, analogowe wcielenie pani Lebovitz, naturalnie, że widziałem ten kalendarz i reklamy, w których te jej grafiki (bo inaczej tego nie nazwę ) zostały użyte...

    co nie zmienia faktu, że dalej potrafi Tworzyć prawdziwą fotografię...

    OdpowiedzUsuń na zawsze